23:31 26.04.2021


orlen o wschodzie słońca



dekarze, piekarze, kurierzy, dilerzy
złotówy, miniówy
dzień kończący, dzień zaczynający
monterzy, sprzedawcy
dostawcy, dawcy
oczy skrajne, 
wystrzelone otwarte
mułem zakryte
jeszcze czyste brudne ubrania
przepocone białe koszule
wlewane w baki zwłoki zwierząt i roślin
wlewane w kubki mleko zwierząt i ziarna roślin
liście pocięte
skręcane dla ziomali
zbijane dla roboli - podniesioną mordę to już boli
wzrok się podnosi
najtańsze faje, kawa z promocji
koszula słuchawką się obnosi
kolejka jebanych roboli
koszula szturchnie, nie przeprosi
on musi jechać domykać umowy
ciężko pracować
robol z czerwoną twarzą go blokuje
proces wstrzymuje
z dziurami jakimiś, ze szpachlą na czapce
odsuń się chłopie ode mnie
wypierdalaj jeździć na taczce

ale

tak jak każdy z innego świata
jeden w alko pływa, drugi lata
u jednego chłop udaje w radio babe
u drugiego schodki mata
tak jedyną osobą której nikt nie lubi na orlenie o poranku to jesteś ty ty jebany krawaciarzu 
to ty śmierdzisz, nie robole
ty jesteś zbędny, nie my
patrz na moje dziurawe dresy
patrz na moje robolskie łapy
i jedź wciskać ludziom kit
nakręcać babki na garczki

ci robole się uśmiechną, płytkim żartem rzucą, pierwszą ćwiarę za cepsem wypiją
ale na pewno kurwa nie są taką wywyższającą się na orlenie gnidą 

a i hotdogi, dużo hotdogów jeszcze